środa, 26 października 2016

Akademia Cosmopolitan, Warszawa

Miałam wielką przyjemność uczestniczyć w Akademii Cosmopolitan. Muszę przyznać, że przeszła ona moje najśmielsze oczekiwania. Po pierwsze, cudowne kobiety, które zamiast jak to zwykle bywa, podciąć skrzydła, podniosły na duchu. Każda inna, każda cudowna i jedyna w swoim rodzaju. Po drugie, dające dużo do myślenia warsztaty. Dowiedziałam się na nich, że wiele zaczyna się w mojej głowie, a także jak proste jest trzymanie zdrowego stylu życia. Po trzecie, miałam okazję pierwszy raz odwiedzić Warszawę, która mnie oczarowała.
Czytając Cosmopolitan natchnęłam się na konkurs, w którym do wygrania były warsztaty. Długo wahałam się czy wysłać zgłoszenie, bo przecież pewnie nie wygram. Ostatniego dnia z możliwością dołączenia pomyślałam, że to byłby dobry krok do zmiany. Rzeczywiście był, już samo zaproszenie na Akademię dało mi powera. Do stolicy mam około 500 km, nie opłacało się jechać na jeden dzień, więc zrobiliśmy sobie z chłopakiem kilkudniową wycieczkę. Najpierw dłużąca się jazda pociągiem, by wyjść w centrum tego cudownego miasta. Były ochy i achy, gdzie nie spojrzeliśmy stał piękny budynek warty uwagi. Pochodzę ze wsi, mieszczącej się przy małym miasteczku. Najczęściej odwiedzane przeze mnie miasto to Szczecin, gdyż mam do niego około 80 km.  Jednak tu nie ma nawet co porównywać, bo są miasta, które są miastem i miasta, które się zwiedza, bo wyglądają cudownie i mają historię.
Wracając do warsztatów. Kiedy weszłam do budynku, byłam zestresowana, nie wiedziałam z jakimi osobami tam się spotkam. Spodziewałam się podpierania samotnie ściany i szeptów za plecami, kto jaki jest. Tymczasem już na wejściu wszystkie zaczęłyśmy rozmawiać tak, jakbyśmy znały się od zawsze. Kolejnym zdziwieniem były dla mnie gwiazdy, które tam spotkałam. Okazało się, że nie są to osoby zadufane. Każda była otwarta, a także zauważyłam, że wcale się tak nie różnimy. Miłym gestem było przekazanie nam mikrofonu, dzięki czemu wszystkie byłyśmy włączone w dyskusje i dowiedziałyśmy się co nas uskrzydla, dołuje, a także jakie wartości są dla nas najważniejsze.
Moje samopoczucie zawsze spadało, jak tylko pomyślałam o przyszłości. Spotykając różne osoby w swoim życiu, każdy miał jakiś cel, a ja bezradność. Dziwnie było mi słuchać opowieści o dostaniu się na wymarzone studia, wymarzonej pracy, gdy ja nie wiedziałam co chce robić, nie miałam obranej żadnej drogi. Mówiąc o tym na panelu, usłyszałam, że mam szczęście. Ponoć ludzie, którzy od zawsze wiedzą czego chcą, nie są szczęśliwi. Mam szansę spróbować się w różnych dziedzinach, może któraś okaże się właśnie tą.
Wzięłyśmy udział także w warsztatach z coachem holistycznym. Omawialiśmy jak wiele zaczyna się w naszej głowie. Ten temat nie jest mi obcy, gdyż leczę nerwicę. Pani wykładająca ten temat, mówiła jak duży wpływ na zdrowie ma nasze myślenie. Mój organizm odczuł już skutki zablokowanych przez lata emocji, co przeniosło się na ciągłe wizyty u lekarzy, bo przyczepiało się do mnie coraz więcej chorób. Mimo tego, doszła mi dodatkowa wiedza, na temat tego jak sama mogę zmienić stan swojego zdrowia, a także zdrowo się odżywiać bez zbędnego wysiłku i wielu wyrzeczeń. Jestem szczupła więc odchudzać się nie muszę, ale warto wiedzieć jak ustabilizować wagę.
Warto zauważyć, że nie tylko ludzie sprawili, iż ten wyjazd był wyjątkowy, ale także same miasto.
Warszawa jest duża, ale nie korzystaliśmy ciągle z komunikacji miejskiej , bo przecież to miasto z potencjałem, które ma wiele do zaoferowania i warto to zobaczyć. Mieliśmy szczęście jeżeli chodzi i jedzenie, gdyż wszędzie trafialiśmy na pyszności. Jako pierwsze odwiedziliśmy Hard Rock cafe, czyli raj dla mojego chłopaka, choć muszę przyznać, że ten rockowy klimat i mi przypadł do gustu. Zamówiliśmy tam kawę, a także drinka, który okazał się mega zaskoczeniem pod względem wielkości jak i smakiem, bo był naprawdę świetny.
Kolejnym miejscem był Zapiecek, ilekroć przypominam sobie to miejsce, czuje smak tych pysznych pierogów i placka ziemniaczanego z sosem pieczarkowo-śmietanowym. Fakt, że zawsze jest tam mnóstwo ludzi, ale to chyba najlepiej świadczy o lokalu. Dodatkowy plus za staropolski klimat.
Zadowoleni byliśmy także z Oh My Pho, gdzie zjedliśmy zupy i makaron z kurczakiem, a także miłe wrażenia mamy z Pijalni czekolady Wedel.

Wyjazd zdecydowanie był udany, pomógł zmienić trochę moje myślenie, bardziej nakierować mnie na właściwą drogę. Przyznaję, że rozjaśnił mi się umysł co do mojej przyszłości. W niedługim czasie na pewno wrócę do Warszawy, a także mam nadzieję, że będę miała jeszcze okazję uczestniczyć w Akademii Kobiecości. 


czwartek, 6 października 2016

Kobieca torebka

Kobieca torebka czasem przypomina Narnię, a mężczyźni zastanawiają się gdzie nam się to wszystko mieści i po co nam tyle wszystkiego. Bywają  jednak chwile, gdy doceniają nasze zaopatrzenie, bo przecież wbrew pozorom mamy niezbędne rzeczy przy sobie. Wyobraźmy sobie, że jemy coś na mieście i zdarzy nam się pobrudzić, kobieta będzie miała w torebce chusteczki nawilżające, jak i zwykłe higieniczne. Może też się zdarzyć, że rozboli kogoś brzuch, głowa, żołądek czy cokolwiek, zawsze znajdą się rozmaite tabletki. Inne przykłady ? Plastry, przecież nigdy nie wiadomo czy się nie skaleczymy, a po co mamy biec do apteki. 

Co ja noszę w torebce ?

- portfel

- dokumenty

- mini perfumy

- gumy do żucia

- plastry

- chusteczki nawilżające

- chusteczki higieniczne

- szczotkę

- tabletki przeciwbólowe

- pomadkę ochronną

- klucze do domu, do auta

- cukierki

- antybakteryjny żel do rąk

- słuchawki


Jak widać nosimy wiele niezbędnych rzeczy, choć niektóre kobiety potrafią zaskoczyć zawartością. Moja mama np. nosiła w torebce szydełko. W końcu nigdy nie wiesz czy nie znajdziesz na ulicy kawałek włóczki i nie upichcisz swetra. A tak całkiem serio, warto się zastanowić i przewertować co dokładnie w tych torebkach nosimy. Może się okazać, że połowa jest nam całkowicie niepotrzebna. Przecież wiele rzeczy może zostać w domu, a przy sobie powinnyśmy mieć tylko najpotrzebniejsze, nie chcesz chyba przeciążać kręgosłupa. Uważam, że te wymienione wyżej absolutnie mi wystarczą, choć wydaje się ich dużo, to większość jest lekka i to drobiazgi. Oczywiście można nosić też puder, jeśli mamy problem ze świecącą cerą lub pomadkę, jeśli idziemy gdzieś na wiele godzin, a pewnie będzie trzeba poprawić usta po posiłku. Jednak cała kosmetyczka to już przesada. W pochmurny dzień warto wrzucić parasolkę, a w trakcie menstruacji tampony lub podpaski. Na podróż pociągiem gazeta lub książka. A może wy macie jakieś niezbędniki ?

Jak wybrać torebkę idealną ?

Wiem, że to dziwne, ale ja mam tylko dwie torebki, małą i dużą. Zdecydowanie wole kolekcjonować portfele.
Jeżeli nie lubisz mieć kilkunastu torebek, warto zadbać by pasowała do wszystkiego. Przede wszystkim musimy potrafić się w niej odnaleźć, więc dobrze, aby była trochę większa. Kupiłam raz śliczną torbę, oczarowała mnie, jednak kiedy przyszło mi coś z niej wyjąć, okazało się, że kompletnie nic nie mogę znaleźć. Dlatego warto szukać praktycznej. Kolejna ważna rzecz to materiał, bo jednak chcemy żeby nam długo służyła. Ja posiadam eko skórę i zamsz. Oba materiały w szafie należy przechowywać dobrze zawinięte np. reklamówką. Musimy także je pielęgnować, kupując preparaty przeznaczone do danych materiałów. Jeżeli chodzi o środek torebki, odwracając do góry nogami wytrzepujemy ją, a następnie możemy przetrzeć wilgotną ściereczką i odstawić by przesechł.  
Życzę więc pięknych, praktycznych torebek, które będą służyć przez lata. :)


sobota, 1 października 2016

Diy cz.2


Co mogę zrobić z plastikowej butelki ? Np. pojemnik, w któym będę przechowywąc pędzle, długopisy lub inne akcesoria. Jako, że jestem fanką różnorodnych pojemników, często będą się pojawiały w moim diy. 
Jednak czym byłby zwykły, nudny pojemnik ? Wypadaloby go jakoś udekorować. 
Mój pomysł to kotek. Odciełam dół butelki, a następnie wyciełam uszy. Spryskałam powstały kształ sprayem, a po wyschnięciu korektorem namalowałam oczy, nos , wąsy i pyszczek. 
Wszystko czego potrzebujecie to :
-plastikowa butelka
- spray
-korektor